kwiecień 2004

"Łykend" , czyli radość macierzyństwa 23-25 kwiecień

No i nie pojechaliśmy na Spotkania. Pawełek chory. Temperatura koło 40 stopni, duszności, wymioty, kaszel i straaaaaszny katar. Alergia? Infekcja? Ponoć jedno i drugie. Jak powiedziała A. "na rozpulchniona clergią śluzówkę trafia byle wirusek i bach -infekcja". Na razie obyło sie bez antybiotyku (to byłby trzeci w tym sezonie). Dziś wieczorem mamy mu postawić bańki (aaaaaaa!!!!!!). No i jak zwykle przy chorobie -strajk głodowy -żyje na sokach i owocach (dobre i to). Ale nie wmuszam -organizm sam "wie" co dla niego najlepsze.

Po spotkaniu przy kichaniu...

Dziś prawdziwy zlot "czarownych czarownic". Agna z Szymkiem, Kasia z Kacperkiem, Joanna z Matikiem, Magda i Piotrek w trakcie porodu, Asti no i my z Pawienkiem. Niestety pogoda pokrzyżowała nam troche plany, Pawełek zaliczył kałużę i po prwrocie rozkichał sie już na dobre. Dzieciaki są śliczne, podobne do mam, grzeczne. Tylko te mieszanki mleczne sa ....straszne. Śmierdza, błe -koszmar. Kasi udaje sie karmić piersią. Moze warto spóbowac. Przestraszyłam się niewielkich rozmiarów - kilkutygodniaków. Mniej się balam Agny Szymka hehe. Ale to pierwszy moment.

18, 19, 20 kwietnia -wariacje i warsztaty

W niedzielę pogoda pod zdechlym azorkiem więc nie wypaliły plany wyjazdowo/wyjściowe. Po mszy pojechaliśmy na basen. Paweł poszalał w wodzie i całe popołudnie już raczej leżakował/spokojnie sie bawił. Leniwa niedziela.**** PAWEŁ DOSTAŁ SIE DO PRZEDSZKOLA. Mam nadzieje, ze będzie ok. Ujęli mnie tym, ze 1 czerwca organizują integracyjny kinderbal dla wszystkich dzieci - tych nowoprzyjętych też.Cały poniedziałek spędziliśmy u M. u dziewczynek. Dzieci szalaly, a ja mogłam pozajmować się moją półroczną (cieżką) chrześnicą (ku radości jej mamy haha).

17 kwietnia, sobota

Wczoraj cąły dzień spędziliśmy z Pawełekim w ZOO. _ Mamo! Chodźmy do wąża! Mamo do słoni, mamo loda, mamo frytki, mamo na ręce, mamo daj mi chlebka zuce kacce, mamo daj pienionska zuce do skarbonki, mamo cy miś jest smutny, momo ale małpki skacom, mamusiu ale wielki klokody ale ma pasce, ale fajne lybki, mamusiu cy to Nemo, mamusiu kce na lęce, mamusiu, kocham cie, moja kochana, najukochańsza mamusiu.............................O Tak było w ZOO. A dziś mimo nienajlepszej pogody wybraliśmy się do Parku na rowerach z dziadkiem. Gralismy na mostku w misie patysie.

Zmiana dziennikowych planów. Kochana córeczko....

Kochana córeczko.........Wczoraj wieczorem wirtualne ciotki Jewka i zuzola uzmysłowiły mi, że moje przeczucia, iż jesteś/niedługo będziesz na świecie wcale nie sa bezpodstawne. Tak dokładnie bylo w przypadku córeczki zuzoli. Nie będe wiec pisać co miesiąc krótkiego podsumowania, tylko częściej Nie chce "przegapić" Twoich urodzin. Oczywiście pisze w domu pamiętnik, papierowy, bardzo intymny i kiedyś ci go dam. Może jak sama zosatniesz mamą? Może wtedy, gdy będziesz miała podjać jakąś ważną życiową decyzję?

Kolejny 9-ty, czyli 5-ty miesiąc czas zacząć :)

Tradycyjnie już 9-tego piszę parę słów. Miałam "ciężkie" przemyslenia (czemu????????) Sama byłam zadziwiona ale teraz jestem szczęśliwa, że to przeszłam. Poczatkowa euforia i hurraoptymizm były takie trochę, hmmm, nienaturalne. Nadal niewiele lęków "adopcyjnych" więcej związanych z pojawieniem sie drugiego dziecka w ogóle. Jak będzie? jak Paweł przyjmie zmianę w życiu, jak ja zorganizuję swoje itp, itd. Pawełek na razie chce straszego brata (jak tygrys) i mala dzidzię na raz.

Nowy kolega :))))))))))

Dzidziuś jeszcze w IPO, długa droga przed nimi ale jak by na to nie patrzeć dziś STALI SIĘ RODZINĄ. Nasza wirtualna ciotka Agna i wujo Paweł zostali dziś (bo dla mnie ten dzień się liczy a nie formalne, sądowe potwierdzenie) rodzicami Szymona Piotra. Pięknej, małej,pulchniutkiej istotki, która napełnila ich serca radością a w nasze wlała nowa otuchę, nadzieję i pewność. Gratulacje Kochani. Niech Wam Szymcio zdrowo rośnie :)