marzec 2004

30 marca 2004

Zadzwonił telefon. Właśnie wróciliśmy z tatusiem z obiadu, była 14.08. Czeka na nas pięciomiesięczny chłopiec. Czy to Ty, Szymku? Jedziemy jutro do ośrodka porozmawiać o Twojej sytuacji. Podobno sytuacja jest trudna, prawnie skomplikowana. O rany. Kochany, wytrzymaj jeszcze kilka dni. Potem Cię wezmę na ręce i nie wypuszczę. Będziemy do Ciebie jeździć, gdziekolwiek jesteś, jak długo trzeba będzie jeździć. Nareszcie, nareszcie, kochany. Syneczku!!!

29 marca 2004

Znowu dzisiaj ktoś pytał o Ciebie. A ja się czuję taka zniechęcona. Nie chce mi się usmiechać, odpowiadać - nie wiemy, może po Świętach. Tylko których Świętach. Wiosna też się obraziła i nawet, jak wychodzi słońce, to nie grzeje. Zmieniony czas na letni, będzie jaśniej... Chyba znowu mam dosyć. I mam nadzieję, że znowu mi przejdzie za kilka dni... Jutro na pocieszenie idzemy z ciocią D. mamą Julki do teatru :-)

28 marca 2004

Byliśmy dzisiaj z dziećmi i znajomumi dziećmi w Wilanowie. Niestety nadal zimno, choć dzisiaj dla odmiany świeciło jakieś takie zimowe, niegrzejące słońce. W kościele była ewangelia o skarżypytach, co to naskarżyły Panu Jezusowi na jawnogrzesznicę, a gdy On pozwolił rzucić w nią kamieniem tylko temu, kto nie ma grzechu to wszyscy, zawstydzone cwaniaczki, się rozeszli... Pomyslałam sobie, że ja też często jestem taką skarżypytą i mam się za lepszą od innych. Może dlatego muszę teraz tak długo czekać na Ciebie.

27 marca 2004

Rano pojechaliśmy do Konstancina do Starej Papierni, przerobionej teraz w centrum handlowe. Urzekły mnie śliczne malutkie sklepiki delikatesowe - smaczne wędlinki, chleb, jak prosto z pieca, drewniane półki na wina... Oprócz takich delikatesów nabyliśmy na mini targu wielką palmę na niedzielę palmową. Gdyby nie to, że było okropnie zimno to pewnie pospacerowalibyśmy po okolicy, a tak, spędziliśmy jeszcze kilka chwil w malutkiej księgarence i wróciliśmy do domu. W domu nie lepiej - w górnych pokojach nie grzeją kaloryfery.

26 marca 2004

Udało się - kolejny tydzień się skończył. jak ja lubię piątki. Mimo, że ten piątek taki deszczowy i smutny. Rano kupiłam Ci w ciucholandzie kolejne ciuszki - nie mogłam się powstrzymać, jedna koszulka za złotówkę z firmy "petit bateau" - jako nowa kosztowala pewnie sto razy więcej... A wieczorem zafundowaliśmy sobie z tatusiem randkę, wypad do kina na bardzo fajną komedię romantyczną z Nicholsonem, Keaton i Keanu Reavesem. Super zabawna, no i o miłości, a mój dzielny mąż wytrzymał do końca i na dodatek śmiał sie do rozpuku!

25 marca 2004

Dzisiaj wydarzeniem mojego dnia była rozprawa w sądzie z wątpliwą atrakcją - słuchaniem świadka... Na szczęście potem przypadkowo w bufecie sądowym spotkalam D. i swoją wychowawczynię z liceum! Aleśmy sobie pogadały, ale fajnie! W zasadzie rozmawiałyśmy, jakbyśmy sie widziały ostatnio wczoraj, a matura była... no w każdym razie wczoraj nie. :-) Po południu byliśmy z Jasiem u dentysty na wyrywaniu mlecznej czwórki.

24 marca 2004

Ech, nie chce mi się pisać. Co tu pisać - wiosna skończyła się zanim się na dobre zaczęła, robiąc w konia i nas i kiełkujące wszędzie krokusy i pączki na drzewach. A po wiośnie, tej krótkiej, nie, jak przystalo, lecz, jak to w marcu, nastała znowu... zima. Zimno, pada... Bleeee... Dobrze, że we środy jeźdźę samochodem i zaczyna mi to sprawiać frajdę - na dodatek nie kapie na głowę...

23 marca 2004

Dzisiaj cały dzień rozwożę dzieci - tańce, sks, zuchy. Wieczorem kilka chwil spędzam z książką - "Romans na receptę". Bardzo fajna, taka "kobieca literatura" - zabawna i o miłości :-) Jeśli będziesz dziewczynką, pewnie też będziesz czytać takie książki. Jesli będziesz chlopcem - inne. W zasadzie to obojętne, bylebyś czytał/czytała. Małgosia chętnie i dużo czyta, dla Jasia czytanie to kara :-( najchętniej spędzałby czas na grze - na komputerze, na gameboyu. Ciekawe, jak będzie z Tobą... Niby takie samo wychowanie - a inne skutki...

22 marca 2004

Zaczyna się kolejny tydzień. Dzisiaj był koncert Małgosi - poradziła sobie nieźle. Przez trzy kolejne dni rano, o 8.30 dzieci mają w kościele rekolekcje - dla mnie znaczy to bardzo wczesne wstawanie :-( Może to taka wprawka przed Twoim zamieszkaniem z nami? koniec wysypiania się, niemowlę w domu? :-)

21 marca 2004

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny! Niestety jak na złość jest zimniej, wieje bardzo silny wiatr i nawet trochę popadało. Rano byliśmy na konkursie, w którym brał udział zespół Małgosi. Potem pojechaliśmy na spacer po Centrum i na obiad. Wywiało nas solidnie! Po południu dzwoniła ciocia A. Dopytywała się o Ciebie, o nasze czekanie. Po tym, jak umarł jej malutki synek sama też chyba chciałaby odnaleźć dziecko, które może urodziło sie komuś innemu. Wujek ma jednak wątpliwości, boi się odpowiedzialności, boi się, czy będzie dobrym tatą.