grudzień 2003

29 grudnia 2003

Dzisiaj wracając z pracy wstąpiłam do sklepu z uzywanymi ciuchami. Kupiłam Ci sporo rzeczy - to sama przyjemność: jeden pajacyk granatowo-żółty w kaczuszki, dzinsowe ogrodniczki (pasują i dla chłopca i dla dziewczynki), body z misiami... Bardzo lubię kupować Ci ubranka - mam nadzieję, że już niedługo będę mogła Ci je założyć. Rano dzwoniłam do ośrodka, żeby powiedzieć, że chętnie spotkamy się z Tobą już wtedy, kiedy jeszcze będą się toczyły "jakieś wazne procedury sądowe".

28 grudnia 2003 r.

Dzisiaj pojechaliśmy na spacer do Wilanowa. Przed kościołem siedziała żebraczka z maleńkim dzieckiem. Takie obrazki uświadamiają mi, że różne są ludzkie losy. Że wiele dzieci cierpi zimno, głód. Matka nakarmiła dziecko na pobliskiej ławce, a resztkę mleka w butelce schowała pod bluzkę, żeby pewnie trzymało jako-takie ciepło... jakie to dziwne, jakie poplątane.

A w kościele list biskupów z okazji uroczystości Świętej Rodziny - też o adopcji. Jaka ważna jest dla nas nasza mała rodzina! I już bardzo byśmy chcieli, żeby się powiększyła o Ciebie...

27 grudnia 2003

I po Świętach, choć wciąż w domu - w tym roku zaraz po Świętach przyszedł weekend - bardzo miło, bo wolne są cztery dni i mozna dojeść wszystkie szynki i schaby :-) Niestety ubrania czemuś robią się za ciasne... Dzisiaj nadal domowo, leniwie... Gramy trochę w monopol - Jasio dostał pod choinkę, trochę czytamy, ogladamy filmy... Sennie i leniwie - miło...

26 grudnia 2003

Dzisiaj po śniadaniu pojechaliśmy na spacer na Starówkę. Było bardzo zimno i aż żal, że śniegu tak niewiele, bo moznaby szaleć na sankach. Oglądaliśmy szopki w staromiejskich kościołach. "Przypadkowo" trafiliśmy na Mszę Świętą, podczas której pewne małżeństwo odnawiało przyrzeczenia ślubne w pięćdziesiątą rocznicę ślubu. Jaki to piękny znak - przeżyć ze sobą w dobrej i złej doli tyle lat. Wspólnie wychowywać dzieci, dzielić radości i troski. Gdyby nie Twój tatuś, nie byłoby Jasia, Małgosi, Ciebie i może kolejnych dzieci w naszej rodzinie.

25 grudnia 2003

Dzisiaj Boże Narodzenie. Święto, kiedy chcąc nie chcąc każdy ma przed oczyma Niemowlę leżące na sianku. Niemowlę adoptowane!!! przez Świętego Józefa. Niemowlę, dla którego nie było miejsca, nie było ciepłego łóżeczka z pozytywką, pościeli w misie, grzechotki... Zrobiliśmy kilka zdjęć - dzieci przy choince, dziadkowie przy stole... W kolejne Święta zrobimy zdjęcie Tobie przy choince - kto wie, może będziesz juz przy niej stać, uroczyście ubrany/ubrana? Śpij dobrze, już niedługo się spotkamy, na pewno.

24 grudnia 2003

Wigilia znaczy "w przeddzień". Tak się ostatnio czuję nie tylko dzisiaj - w przeddzień spotkania z Tobą. :-) Wróciliśmy już z uroczystej kolacji - jutro Pierwsze Święto. Jasio i Małgosia obładowani prezentami - do Ciebie pewnie Mikołaj nie trafił... Zostawił prezenty u nas w domu, nie martw się, czekają na Ciebie. Jedliśmy mnóstwo świątecznych dań - pewnie było ich więcej niż tradycyjne 12. Ty pewnie dzisiaj, jak codzień dostałeś/aś butlę mleka... Czy Cię ktoś dzisiaj wyściskał w naszym imieniu?

23 grudnia 2003

Dzisiaj odwiedziły nas Panie z ośrodka - Pani Ania, która wygląda, jak Arwena z "Władcy Pierścienia" i Pani Justynka. Zledliśmy sobie ciasto i wypiliśmy herbatę. Porozmawialiśmy o tym, jak będziemy dalej Cię szukać, obejrzały nasz dom, żeby przekonać się, czy będzie Ci u nas dobrze... Powiedziały, że najwcześniej będziemy mogli sie spotkać w lutym... Chcielibyśmy wcześniej, ale trudno. Czekamy dalej. Jest na co czekać!

22 grudnia 2003

Na dworze wreszcie prawdziwa zima - wróz i troszkę śniegu. Gdyby spadło więcej, spełniłoby się marzenie dzieci o sankach. Niestety póki co możemy liczyć jedynie na sztuczne lodowisko... W domu pachnie choinka, w lodówce upieczone mięsa na święta. Pod choinką postawiliśmy maleńki żłóbek z figurką Jezuska. Nie wiem, czy to nie świędokradcze, ale myślę sobie, że początek Twojego życia jest trochę podobny. Musisz szukać, jak Bóg, swojego miejsca. Może, kiedy my będziemy razem - Ty będziesz leżeć samiutki, samiutka gdzieś w łóżeczku...

21 grudnia 2003

Chcę opowiedzieć Ci każdy dzień z tych, które spędzimy osobno. Może nawet będziesz je znać lepiej, niż te wspólne, których nie będę pewnie mogła tak szczegółowo opisać biegając z Tobą po domu i na spacerkach... Ale wtedy wszystko Ci i tak opowiem...

Dzisiaj kupiliśmy i ubrali choinkę. Jest do samego sufitu, jak co roku. Co prawda stoi na stołeczku, ale jest piękna. Świecą kolorowe lampki i błyszczą bombki. Dzieci powiesiły robione przez siebie gipsowe bałwanki i aniołki.

20 grudnia 2003

Dzisiaj ostatnia przedświąteczna sobota. Szaleństwo zakupów, tłumy, okropność. Zawróciliśmy sprzed wejścia do supermarketu i zrobiliśmy prawie wszystkie zakupy w osiedlowym sklepiku. Potem sprzątanie - w tym roku przygotowania do Świąt to także przygotowania do wizyty Pań z ośrodka :-) Będą u nas w przeddzień Wigilii. Bardzo się cieszę, ale trochę też denerwuję. Czy nadajemy się na Twoich rodziców? Cały czas jakiś cień niepewności. Czy potrafimy kochać Cię w sam raz? Nie za mało, nie za bardzo?