grudzień 2003

to dobre przyzwyczajenie Puchatku...

Pamiętam taki dialog. - Wiesz prosiaczku myślę sobie- - To dobre przyzwyczajenie Puchatku". Hehehe.Taaak. Bardzo dobre przyzwyczajenie ale bolesne czasami. Nie minął jeszcze tydzień od naszego zgłoszenia sie do Ośrodka. Nic tak na prawdę się "nie dzieje"...Na zewnątrz, bo we mnie dzieją się rzeczy niezwykłe. No, może nie takie znów nie zwykłe, takie stany emocjonalne są w ciąży zupełnie normalne. Euforia pomieszana z takim głębokim, zwierzęcym przerażeniem, że aż trudno sobie to wszystko sensownie poukładać.

Dla Ciebie

Kochanie, jeszcze cię pewnie nie ma na świecie. A my już tak bardzo mocno Cię kochamy. Dziś zrobiliśmy pierwszy krok, żeby Cię odnaleźć. Byliśmy w ośrodku na pierwszej rozmowie. Dobry omen - jesteśmy 1000-czną parą tego ośrodka. Tyle szczęśliwych rodzin, aż trudno w to uwierzyć :) Dostałam od Twojego taty przepiękna bombeczkę na choinkę w kształcie dziecinnego wózka. Nie mogę się doczekać kiedy zawieszę ją na choince...A kiedy Ty będziesz mogło ją zobaczyć? Na następne Święta? A może jeszcze jedne? Warto czekać. Na Ciebie.....

po weekendowe misz-masz :)

Pawełek w piątek, pod wrażeniem zapowiedzianej nocnej wizyty Mikołaja postanowił iść jak najszybciej spać, żeby przybliżyć ten moment. O 16.00 zażądał kapieli. Myślę, ok -wykąpiemy się i posiedzimy sobie w piżamce i skarpetach, poczytamy, pogadamy. A gdzie tam. Godzina 17.00 - moje dziecię ładnie podziękowało za bajkę, poprosiło o sok i zasnęło w ciągu 15 minut. Kiedy sama kładlam sie spać, przebudził sie, otworzył jedno oko i spytał przez sen - To ty Mikołaju?- Nieźle...Rano radość z podpoduszkowych drobiazgów przeszła moje najśmielsze oczekiwania.

Barbary i filozofia małego P.

Dziś zaatakowałam męża kompletnie rozespanego, "turlającego" się rano z łazienki - Masz jakąś Barbarę????!!!! - Mąż w szoku - matko! Oszalałaś, o siódmej rano, jakieś oskarżenia głupie, daj mi spokój! Matko i co to za imię -Barbara -skąd ci się to wzięło??????- A mi chodziło tylko o to czy mają jakąś w pracy, żeby nie było kichy, żeby życzenia jej złożył......No i skończyło się na ogólnym porannym fukaniu.........................Pawełek zepsuł dziś zabawkę - jakiś duperel plastikowy -nic ważnego ale rozpaczał.

List do Świętego Mikołaja

Moje dziecko, jeszcze nie-piszace i nie-rysujące namówiłam jednak do sporządzenia rzeczonego listu.
Ja pisałam, narysowałam długopisem czarnym choinkę, którą on pokolorował (no...powiedzmy). Oto lista: 1. Bob budowniczy na kasecie...........................2. Książeczka - "bob budowniczy"..................................3.bluza z bobem budowniczym, która wisi na wystawie koło piekarni..............................4.prezent (?????)...............5.pampalosy (????????????? -nie wiemy co to i mamy nadzieję, że to nie sa papierosy -błe)..........................6.

2 grudnia 2003, kryzys podecyzyjny :( i głupi sen

Po wczorajszej euforii -dzisiejszy napad lęku giganta. Kryzys podecyzyjny. Zaczaił się na mnie najpierw wieczorem. Jakoś udało mi się go odgonić, ale tylko do momentu, gdy miałam włączoną świadomość. Czekał sobie, az zasnę i hyc na mnie. Śniło mi się, że w jakiejś ogólnie podejrzanej sytuacji (jak to we śnie) przedstawiono mi (a dokładnie przyprowadzono do domu) małego chlopczyka mniej więcej w wieku mojego synka, troche wyglądającego jak dziecko romskie (? -ciemna skóra, czarne włoski ale zupełnie prościutkie -może bardziej peruwiańskie?).

1 grudnia 2003 i pierwszy krok...

Zrobiliśmy mały, nieśmiały, pierwszy kroczek. Od razu z przygodami...Czy to dobra wróżba? Na pewno :) Byłam tak zachwycona bliską datą pierwszego spotkania w KOAO, że zgodziłam się na piątek na 16. Zaglądam do kalendarza -dramat. Daniel ma jakieś ważne spotkania (czy moze być ważniejsze od TEGO?), zamykanie gazety. Dramat.
Dzwonię znowu, pani próbuje odebrać, telefon się blokuje, ujjj. Ale wreszcie im ten telefon "odpsułam" i umówiłam sie na najbliższy wtorek, na 10.
Jestem przerażona, podniecona i szcześliwa.