Najnowsze artykuły

Nowe możliwości lecz brak we mnie siły...

Nowy rok, nowe możliwości, nowe próby...Od początku roku jak co rok się staramy i nic. Porobiliśmy nowych badań które słyszeliśmy że są nowe i "rewolucyjne" ale jak każe inne okazywały się fiaskiem. Ja mam idealne cykle, owulacje. Mimo wszystko brałam clo i duphaston 5 cykli a receptę miałam na 6. Mierzyłam temperaturę, robiłam testy owulacyjne. I ciągle nic...
Po ostatniej wizycie u lekarza i tej samej "gadce" o czekaniu i cierpliwości, coś we mnie pękło i stwierdziłam że co ma być to będzie. Wykasowałam wszystkie filmy i zdjęcia ze słodkimi dzieciakami z telefonu, wszelkie aplikacje które pokazują mi dni płodne, wyrzuciłam testy owulacyjne, schowałam termometr i czekam na cud. Seks jest tylko dla przyjemności, z jednej strony to normalne a z drugiej kiedy ma się trochę skrzywione myślenie seks po woli staje się zwykłą próbą, wiem że to nie naturalne ale już tak mam. Mój mąż o tym wie i pociesza mnie jak tylko może. Doceniam to, na prawdę czuję w nim ogromne oparcie. Cały miesiąc jakoś się trzymałam, ale teraz jak zbliża się okres i nie mogę przestać myśleć że znowu przyjdzie… Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Zastanawiam się czy faktycznie psychika tyle robi... Nie chcę zwariować!

Beta HCG - 434 :))

3 lata starań, w końcu in vitro - i jest fasolka - za pierwszym podejściem :)))

Jestem w ciąży 8tc :-)

Długo nie pisałam, bo miałam zablokowane konto. Dziś zauważyłam, że znów mogę się zalogować, więc nadrobię zaległości i opiszę mój invitrowy happy end.
Pierwsze dni po transferze były radosne, ale już wkrótce zaczął mnie boleć brzuch i piersi tak jak przed okresem, więc przepłakałam kilka dni, łącznie z wigilią,że znów się nie udało. Potem doczytalam, że bóle te są normalnym objawem wczesnej ciąży (zresztą mam je do dziś). Test ciążowy od lekarza miałam zrobić w sylwestra, ale zaczęłam z sikańcami już kilka dni wcześniej, i wypatrywałam jasną drugą kreskę. Ogarnęła mnie wielką radość.

Zmiany w adopcji zagranicznej - komentarz Naszego Bociana

Temat: 
Wiadomości ze świata, prasy itp.

MRPiPSKilka dni temu informowaliśmy o planach Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie ograniczenia ilości adopcji zagranicznych, ale nie spodziewaliśmy się konsekwencji w postaci zamknięcia Krajowego Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego TPD.
Pionierski i najbardziej doświadczony w przeprowadzaniu adopcji zagranicznych ośrodek, którego pracownicy przez 27 lat wyznaczali standardy adopcji zagranicznej, utracił na mocy decyzji ministerstwa prawo do jej dalszego przeprowadzania. Jak możemy przeczytać w ministerialnym obwieszczeniu, zadanie to powierzono dwóm ośrodkom w Polsce.

Sentymentalnie!

Wpis pojawia się regularnie co kilka lat, zatem i tym razem podsumowanie:
Najstarszy jest posiadaczem dowodu osobistego oraz prawa jazdy! Wozi matkę, a matka się nie boi! ...
Poza tym, to fantastyczny dorosły człowiek. Tato moich dzieci - cieszę się, że nie udało nam się go popsuć tak do końca.

Adoptuś jest baaaaaardzo przystojnym nastolatkiem! Łamie serca samym spojrzeniem, a rzęs zazdrości mu pół świata... Dumna jestem z jego wrażliwości i serca. Dumna z jego samodzielności i takiej życiowej odpowiedzialności.
To jest najprawdziwsza miłość w czystej postaci.

4 Dzien Po Transferze

Zainspirowana blogiem / pamietnikiem Basi1977' postanowilam sama sobie zanotowac jak sie czuje, o czym mysle i snie :-) Po wczorajszym zastrzyku (1500 Brevactid ) dzisiaj znowu nienajlepiej : brzuch podwoil objetosc, w pracy paradowalam w najnizszych spodniach biodrowkach z odpietym guzikiem i zapieta tylko paskiem ( ostatnia dziurka!) ;-) czuje sie jakby przejechal po mnie traktor a jeszcze w dole brzucha pobolewa jak na @. Psychicznie - zdobywam mistrzostwo w ignorowaniu calej sytuacji, staram sie mysle, ze sie nie uda. ...

miało być...

Miało być lepiej, miałam mi odpocząć głowa. Guzik nic nie jest tak jak miało być.
Zrobiliśmy badania genetyczne i wszystkie badania do invitro za kilka dni idziemy ze wszystkim do lekarza.
I się zaczną przygotowania do procedury. A co ja czuje? Strach, pustkę, a w głowie siedzi mi pytanie ile jeszcze? Czy szczęście nam dopisze czy jeszcze to nie nasza kolej i wyrzeczeń w życiu, wylanych łez ciąg dalszy??

PUNKCJA

Dzisiaj miałam punkcję. Wszystko poszło dobrze. Za drugim razem wszystko jest łatwiejsze także i stres był mały. Jedynie martwilismy się o komórki. Ostatnio pobrano na styk tylko 6 bo pęcherzyki były puste. Dziś było o wiele lepiej. 20 komoreczek z czego 13 prawidłowych. Teraz czekamy. Wstępnie transfer zaplanowany jest na sobotę. W niedzielę mam obronę pracy dyplomowej. Weekend zapowiada się gorący. Teraz najgorszy czas czekamy na tel ile mamy zarodków. Mam nadzieję że będzie lepiej niż ostatnio.

życie bez celu

Dot. poprzedniego wpisu, nie liczę na to że zostanę poparta w tym że miałam prawo do tego żeby powiedzieć dość ja też czuję i czasem nie radzę dobie ze swoimi problemami ale co oczekiwać kogoś kto patrzy całe życie tylko na siebie?? nie nie radzę sobie z barkiem dziecka po tylu latach związku i leczenia, nie radzę sobie gdy ktoś mnie prosi o pomoc w wyborze łóżeczka/wózka, nie nie radzę sobie gdy ktoś mnie prosi o bycie przy nim na wizycie u ginekologa wraz z odsłuchaniem serduszka dzieciątka.. nie nie radzę sobie.. po prostu po tylu latach oczekiwania przestałam nad tym panować..

Duszenie emocji

Miałam tego nie pisać ale tłumienie negatywnych emocji nie jest dobre, a więc zaczynam.

Subskrybuje zawartość